Rosskopf – Baukogel – Hirschkopf – Reissrachkopf – Schwarzwand – szlakami nr 125, 124, 116 po szczytach 5 dwutysięczników

Trasa: Rauris centrum – Rosskopf (2039 m.n.p.m.) – Baukogel (2224 m.n.p.m.) – Hirschkopf (2252 m.n.p.m.) – Reissrachkopf (2210 m.n.p.m.) – Schwarzwand (2194 m.n.p.m.) – górna stacja wyciągu, Hochalm
Dystans: ok. 13 km
Czas: ok. 6 godzin
Przewyższenie: 1300m

Góra Baukogel (z prawej strony), Hirschkopf (pośrodku lekko z lewej) i Reissrachkopf (z lewej strony) widziane ze szczytu góry Rosskopf

Trasa jest trudna, miejscami nawet bardzo trudna, ale nie wymagająca specjalnego sprzętu poza dobrymi butami. Polecam również wziąć większą ilość wody ze sobą, bo po drodze nie będzie gdzie dopełnić butelki. Ja wzięłam 1l i okazało się, że miałam trochę za mało.

Wyruszyłam z okolic apartamentów Schoblick w Rauris o godzinie 8:15 rano. Dotarcie do początku szlaku nr 125 zajęło mi jakieś 20 minut. Musimy przejść przez okolicę wyciągu Kreuzbodenbahn (w lecie nieczynny) i przejść do części Rauris, która nazywa się Hundsdorf. Skręcamy w lewo w ulicę Gstatterweg i po kilkudziesięciu metrach, mniej więcej na przeciwko takiej małej kapliczki, zobaczymy kierunkowskaz na Penninghofalm-Rosskopf, trasa nr 125. Skręcamy w prawo na pole, przechodzimy przez drewnianą bramkę i już jesteśmy na szlaku.

Wyjście na nasz szczyt jest długie (dłuższe, niż się spodziewałam po obejrzeniu mapy) i chwilami dość strome. Pierwsza część wspinaczki to kamienista droga przez pola. Po mniej wiecej 30-40 minutach wyjdziemy na dość przyjemną drogę leśną. Można sobie oszczędzić wspinaczki przez pola cały czas idąc tą drogą leśną, ale bardziej naokoło. W tym celu nie wolno skręcać z drogi na szlak, ale podążać w kierunku Kreuzbodenhutte trasą nr 16e. W pewnym momencie w lesie będzie skrzyżowanie: 16e powiedzie ostrym zakrętem w lewo, a my musimy iść prosto. Po pół godzinie dojdziemy do miejsca, w którym dołączy do niej szlak 125. Po kolejnych 30 minutach dojdziemy do nieczynnej chaty Penninghofalm.

Penninghofalm

Uwaga! Na mapie znaczonych szlaków turystycznych Rauris z roku 2017, czyli tej, która jako jedyna jest dostępna na internecie, chata Penninghofalm jest oznaczona jako czynna (ma ikonkę sztućców). Chata jest w tej chwili nieczynna (lipiec 2019) i na nowej mapce z roku 2019 do wzięcia np. w Centrum Informacji Turystycznej Rauris już tego oznaczenia nie ma.

Przechodzimy koło chaty i skręcamy w lewo. Po kilkunastu metrach schodzimy z drogi i zaczynamy wspinaczkę po stromym zboczu. Będziemy się tak wspinać jeszcze około godzinę. Szczerze mówiąc, ten odcinek dłużył mi się najbardziej. Ścieżka chwilami nie jest zbyt wyraźnie widoczna, ani najlepiej oznaczona, więc kilka razy z niej przypadkowo schodziłam. Po kilku krokach jednak zawsze się jakoś sama znalazła.

Szczyt góry Rosskopf (za nim Baukogel, pośrodku Hirschkopf, a z lewej strony Reissrachkopf

W końcu szczyt! Najgorszy, bo najbardziej wyczerpujący i nudny odcinek za nami. Przed nami będą jeszcze trudniejsze, bardziej techniczne momenty, ale na razie siadamy sobie pod krzyżem, wyciągamy drugie śniadanie i podziwiamy widok. Oczywiście tylko, jeżeli, tak jak mnie tego dnia, nie zaatakuje nas stado owiec, którym nie podoba się intruz na ich pastwisku.

Między górą Rosskopf a Baukogel jest ładna, ale bagnista przełęcz. Szybko schodzimy na dół (albo zbiegamy metodą „na łeb na szyję”).

Szczyt góry Baukogel

Podejście na Baukogel i Hirschkopf są dość podobne – ścieżka jest wąska i skalista. Miejscami musimy się wspinać trzymając się stalowej liny albo wchodzić po metalowych prętach przybitych do skały. Z daleka oba szczyty wyglądają na dość trudne i strome, ale tylko z daleka. W praktyce okazało się to, przynajmniej dla mnie, o wiele łatwiejsze, niż się spodziewałam i… ciekawsze.

Przejście pomiędzy górami Baukogel a Hirschkopf

Pomiędzy Baukogel a Hirschkopf idziemy po wąskiej grani – raz z jednej, raz z drugiej strony (uwaga, żeby nie zgubić ścieżki!). Z jednej strony tej grani tak bardzo wiało, że miałam wrażenie, iż za chwilę zdmuchnie mnie z tej góry. Z drugiej powietrze nie ruszało się w ogóle, a prażące słońce zmuszało mnie do natychmiastowego rozpięcia wszystkich warstw ubrań, które miałam na sobie. Tylko po to, żeby pozapinać je z powrotem za parę kroków, kiedy przekroczę magiczną granicę grani pomiędzy dolinami.

Szczyt góry Hirschkopf

Na Hirschkopfie chciałam usiąć i odpocząć chwilę, ale nie dało się. Cały szczyt był dosłownie pokryty kupami jakiś zwierząt (jakich? no i skąd się tam wzięły?!) Usiadłam na odpoczynek dopiero kilkadziesiąt metrów pod.

W połowie drogi między górami Hirschkopf a Reissrachkopf kończy się nasz szlak nr 125 i wchodzimy na szlak nr 124. Jeżeli ktoś ma dość, może skręcić w lewo i zejść na dół w kierunku górnej stacji wyciągu i chaty, Hochalm albo zejść na dół zupełnie idąc w kierunku chat Waldalm (uwaga: również nieczynna) i Kreuzbodenhutte (w lipcu 2019 była czynna tylko kilka dni w tygodniu) i stamtąd do Rauris.

W końcu zaczynamy spotykać innych turystów. Reissrachkopf i Schwarzwand w porównaniu z poprzednimi górami to już przysłowiowa „bułka z masłem”. Zdobywamy je w ciągu 30-40 minut, odwracamy się i zbiegamy na dół do Hochalm na zasłużony obiad 🙂

Krzyż na łagodnym szczycie góry Reissrachkopf
Krzyż na szczycie Schwarzwand

Dodaj komentarz