Długość trasy: 17-18 kilometrów.
Czas: 7,5 godziny razem z przerwami po drodze na fotografowanie, odpoczynek i obiad w Karalm.
Krótki opis: apartamenty Schönblick w Rauris – potem szlakiem nr 3 do Bründlalm – Grubereck – Bernkogel – szlak nr 117 do Karalm – powrót do Rauris po szlaku nr 110.
Przewyższenie: ok. 1350m.

Wyruszyłam z okolicy apartamentów Schonblick w Rauris ok. godziny 7:30 rano. Wykorzystałam skrót pomiędzy ulicami Berglweg a Zollnerweg znajdujący się za pensjonatem Walburga. Na szlak nr 3 można się również dostać idąc Zollnerwego od samego dołu (to ta ulica za basenem miejskim) albo podjechać samochodem na parking tutaj. Szlak rozpoczyna się z prawej strony drogi za drugim potokiem licząc od parkingu.

Pierwsza część to średnio stroma wspinaczka wąską leśną ścieżką. Spod nóg uciekły mi tam dwa zające, których niestety nie zdążyłam sfotografować. Szybko dostaniemy się na szeroką leśną drogę, z której będzie tylko kilka kroków do opuszczonej chaty Brundlalm.

Szlak dalej wiedzie wąską ścieżką przez pole nad chatą. W końcu zaczynamy też widzieć nasz pierwszy szczyt, Grubereck! Z tej perspektywy nie wygląda on zbyt imponująco – jak taki większy zielony pagórek…

…. który się pomału, pomału do nas zbliża.


Na szczycie obowiązkowo trzeba usiąść i popodziwiać widok. Z jednej strony będziemy mieć widok na dolinę, a z drugiej na nasz kolejny cel, górę Bernkogel, która z tego miejsca będzie wyglądała bardzo daleko i bardzo niedostępnie. Jest to jednak dość mylne wrażenie.

Bardzo szybko schodzimy po północnym zboczu Grubereck. Ciekawe, że z tej strony góry jest zupełnie inna roślinność, niż z od strony Rauris. Jest też zdecydowanie mniej owadów. W kilku miejscach ścieżka wiedzie przez mniejsze bagna. Ja nie dałam rady przejść przez nie bez zamoczenia w nich obu butów ponad wysokość (na szczęście nie przemokły).

Na dole małej doliny pomiędzy Grubereck a zboczem Sladinkopf-Bernkogel napotykamy drogowskazy turystyczne, na których jednak nie ma naszego celu. Idziemy więc jeszcze chwilę lekkim łukiem w prawo oddalając się od Bernkogel i za chwilę dochodzimy do kolejnego skrzyżowania szlaków, gdzie skręcamy w lewo i zaczynamy wspinać się po zboczu Sladinkopf, żeby dostać się na Bernkogel.
Na mapie szlaków wydanej przez organizację turystyczną Rauris ten odcinek jest oznaczony jako bardzo trudny. Wg mnie wciąż jest „średnio trudny”. Musimy przejść przez kilka miejsc, w których wciąż utrzymuje się zlodowaciały śnieg (tak, było ślisko) oraz przez jedno duże zwalisko kamieni. Nie jest to jednak nic, czego nie da rady zrobić osoba bez żadnego dodatkowego sprzętu czy ze średnią kondycją fizyczną.


Po dostaniu się na zbocze naszej góry ścieżka zaczyna być bardziej stroma. Po kilkudziesięciu metrach dochodzimy do najtrudniejszego momentu wspinaczki – wąskiej, skalnej ścieżki. Na szczęście, nie jest to długi odcinek i w ciągu kilku minut mamy go już za sobą. Znajdujemy się teraz mniej więcej w połowie tego zielonego pasa na szczycie góry na zdjęciu powyżej. Szczerze mówiąc, dla mnie był to najgorszy etap – po raz pierwszy poczułam zmęczenie i znużenie wędrówką, a ścieżka jest wąska, stroma i strasznie się dłuży.

Ale w końcu jesteśmy na górze! Nasza wysokość to 2325 m.n.p.m.!


Do Rauris możemy wrócić tą samą drogą, którą tu przyszliśmy. Możemy też zejść trochę bardziej do bocznej doliny, Gaisbachtal, i stamtąd zejść na dół przez las Lackwald po szlaku nr 117a. Ja najpierw jednak zeszłam z Bernkogel trochę okrężną drogą w kierunku wsi Embach (zamiast z powrotem na zbocze Sladinkopf), żeby przyjrzeć się z bliska ruinom jakiegoś domostwa, które widziałam z góry, a potem wybrałam najmniej strome (i chyba najdłuższe) zejście do Rauris po szlaku nr 117-110 przez chatę Karalm, w której zatrzymałam się na obiad. Do Schonblick dotarłam równo o godzinie 15:00.