Opis: parking niedaleko restauracji Lechnerhausl – trasa nr 21 przez dolinę Krumltal do chaty Braualm/Rohrmoosalm
Dystans: 10-12 km
Przewyższenie: 400 m
Nie mamy szczęścia do tego szlaku… Za każdym razem, kiedy tam wyruszaliśmy, zaczynało padać. I za każdym razem była to taka ulewa, która zmusiła nas do powrotu do domu (zawsze byliśmy z małym dzieckiem) i nie pozwoliła nam na zobaczenie z bliska wodospadu na końcu doliny. Może następnym razem się nam to uda…
Krumtal jest jedną z bocznych, mniejszych dolin Rauris. Nazywana jest „Das Tal der Geier”, czyli Doliną Sępów. Niestety, my nigdy żadnego tam nie widzieliśmy… Może dlatego, że zawsze padało?
Jeżeli jedziemy samochodem, zjeżdżamy z głównej drogi przecinającej Rauris przy kierunkowskazu Lehnerhausl (to bardzo przyjemna restauracja). Parkujemy na parkingu z prawej strony za rzeką. Parking jest płatny – 4 euro/dzień (lato 2019). Automat przyjmuje monety, banknoty i karty.
Pierwsza część drogi prowadzi w górę przez las i jest najbardziej stromą częścią szlaku. Kiedy las się skończy, dołączymy do rzeki płynącej przed dolinę i pójdziemy wzdłuż niej aż do końca.

Już na pierwszy rzut oka Krumtal różni się od pozostałych części Rauris. Jest węższy i sprawia wrażenie bardziej dzikiego. Z prawej strony miniemy kilka mniejszych wodospadów.

Po mniej więcej godzinie-półtorej dojdziemy do chaty Braualm. Ze względu na swoją wielkość nie serwuje ona tak dużej ilości posiłków jak pozostałe popularne w okolicy chaty. Z ciepłych dań mamy na wybór z kilku zup, a poza tym dostaniemy tam tylko chleb z różnymi dodatkami. W tym z miejscowym serem (almkase).

Z Braualm widzimy już największą atrakcję doliny (poza ptakami drapieżnymi) – taki szeroki wodospad. Możemy podejść do niego bliżej – w tym celu trzeba przejść przez rzekę i kontynuować spacer po drodze na przeciwnej stronie doliny. Po ok. pół kilometru dojedziemy również do nieczynnej aktualnie chaty Rohrmooseralm.
Doliną wędrowaliśmy kilka razy – za każdym razem z dzieckiem. Ze względu na stosunkowo niskie przewyższenie trasa nadaje się dla małych nóżek. My mieliśmy również nosidło albo terenowy wózek (marki Chariot) – za każdym razem dało się z nimi poruszać bez żadnego problemu. Myślę, że trasę dałoby się również pokonać i ze zwykłym, nie trekingowym, wózkiem z większymi kołami.